1939: Rodzina Wojskowa, pobyt we Lwowie

– Używałaś parę razy takiego określenia, jak Rodzina Wojskowa. O co chodziło, to była jakaś organizacja?

– Uważali, że wszystkie żony wojskowych stanowią Rodzinę Wojskową.

– Ale to było stowarzyszone formalnie, czy na zasadzie luźnej?

– Chyba stowarzyszone nie było1)Rodzina Wojskowa jako stowarzyszenie żon, córek i matek żołnierzy zawodowych została powołana w 1925 r. Jej głównym celem była integracja rodzin, w tym inicjowanie i udzielanie w uzasadnionych przypadkach pomocy ekonomicznej rodzinom wojskowych oraz nawiązywanie i utrzymywanie łączności ideowej, towarzyskiej i kulturalnej środowiska. Stowarzyszenie istnieje do dziś. (źródło), ale przychodziła gwiazdka, mikołaj, to urządzali [je] wspólnie, nazwijmy, dla siebie. Poza tym, od czasu do czasu jakieś zabawy się odbywały. Mówiło się, że Rodzina Wojskowa urządza. Trudno powiedzieć, ja nie jestem tak zorientowana, byłam przed wojną jeszcze bardzo smarkulą. Ale wiem, że Jance2)Chodzi o Janinę z Kotlarczyków Mrozową, siostrę. na przykład zazdrościłam, że jeszcze po ślubie bywała na tych zabawach. To mi się w głowie później nie mieściło, że ja nigdy w życiu nic takiego nie użyłam.

– Bo byłaś za młoda.

– Jasne, a potem się to wszystko skończyło i rozleciało. Bo przecież wiem, że … Pamiętam toalety Janki z tiulami, z kieckami do ziemi. Przed koszarami, tam było zgromadzenie sióstr i one robiły różne kołdry, prześliczne, z materiałów w kwiaty, które były ozdobami sukien balowych. Janka miała coś takiego, do tego taki sam kolor butów i wszystkiego. Jasna choinka – człowiek był dziadem i w ogóle nie miał nic. Po wojnie była też ta sama historia, niektórzy opływali we wszystko, a ja klepałam biedę.

– Jeszcze mam jedno pytanie. Wspominałaś kiedyś, ja to pamiętam z okresu Waszej uciekinierki na wschód, jakaś tam sytuacja była, że Was gdzieś jakiś oficer ruski ratował. O co to chodziło?

– Proszę ciebie, jak myśmy się dostali do tej bursy we Lwowie, myśmy na tych katedrach spały. To był październik, pierwszego października przyjechałyśmy do Lwowa i od razu w tym pierwszym dniu żeśmy się tam zatrzymali w tej bursie akademickiej. I proszę ciebie, upłynęło parę dni i przyszli Żydzi. Żydzi zaczęli rządzić. I oczywiście chodziło o to, żeby nas wszystkich eksmitować, wywalić stamtąd. Nie wiem, na co im to było potrzebne, czy ich diabli brali, że potomkowie oficerów polskich chcą się jakoś utrzymać? No i nic, tylko żądali, żebyśmy opuścili.

Jeszcze jedno – był w tej bursie gość młody, który chyba nie miał skończonych studiów, bo wojna przeszkodziła, i strasznie był traktowany przez tych Żydów, którzy rządzili. Czasem zaglądał tam do tych sal, do nas, i pytał się co tam u nas i tak dalej. Ponieważ na naszej sali, w tej auli, było kilkoro dzieci i to małych, więc matki były przerażone, gdzie one pójdą? Pogoda strasznie fatalna – od pierwszego października padał śnieg we Lwowie, po tym upalnym lecie. Bałyśmy się, co to będzie, a on zaczął uspakajać, żeby się nie bać, że on świetnie zna język rosyjski i że tu kogoś sprowadzi.

Proszę ciebie, sprowadził jakiegoś kapitana rosyjskiego. I mówię z ręką na sercu, że ten kapitan rosyjski stanął za nami przeciwko Żydom, którzy kiedyś w tej bursie byli. A potem zupełnie zwariowali na punkcie swojej osobowości, władzy i szkoda gadać … Zapomnieli, że oni w tej bursie mieszkali, czy w ogóle byli i znali to środowisko … wszystkich mieli za nic. Doszło do tego, że ten pan Witold zaprosił tego kapitana Ruska, i zaczął ich przedstawiać. W naszej sali był i wprost powiedział, że nie wolno nas ruszyć, że jak nie, to on ostro wkroczy… i taki był moment, że wyciągnął i tym dzieciom małym zaczął dawać cukierki, które gdzieś w kieszeni miał. To był fakt, który zupełnie przeważył, bo widzisz, jak chodzi o Żydów, to ta Żydówka tam gdzieśmy byli, to się odgrażała, że ona Rodzinę Wojskową, wszystkich, powysyła na wschód do Rosji i tak dalej – do tajgi. Teraz znowu we Lwowie ten [jeden] młody Żyd z drugim uważali, że trzeba nas też wywalić i gdyby nie pan Witold, to nie wiem, co by było.

Myśmy zostali jeszcze kilka dni, a potem dowiedzieliśmy się, że była, nazwijmy to, otwarta granica, czy ma być otwarta granica, no tośmy pojechali do Przemyśla. Mama i cała grupa tych wszystkich żon.

W tej Rodzinie Wojskowej… Nasz sąsiad, nazywał się Kogler, był Czechem, już na emeryturze i on również w tej Rodzinie pracował. I w tej Rodzinie Wojskowej Janka, jak wyszła za mąż, to też [pracowała], bo przecież nie od razu miała Wieśka – bo Wiesiek urodził się po blisko dwóch latach. Wiem, że ona spotykała się w tej Rodzinie. Bo z czego to wyszło ? Kiedyś była wściekła – Niemcy już byli, dzwonek do drzwi – przychodzi pan Kogler. Pan Kogler, jak Niemcy wkroczyli, zrobił się volksdeutschem i Niemcy go obarczyli jakąś funkcją żeby szedł spisywać lokatorów. Janka otwiera mu drzwi, a on się pyta, czy zastał panią Mrozową. Ją później wkurzyło okropnie, mówi: „To myśmy pracowali w Rodzinie Wojskowej razem, i on mi się pyta, czy on … bo on mnie nie poznaje nagle po miesiącu, czy on zastał mnie!” Wiem, że była tak oburzona, że aż, ale nie można było nic powiedzieć. Ale to się wszystko zemściło, bo pan Kogler miał syna, a ten syn był wychowany w duchu nie niemieckim, tylko polskim. Potem w ogóle nie chciał z rodzicami utrzymywać po wojnie żadnego kontaktu, został bodaj w Anglii czy gdzieś i tyle. I to się zdarzało…

Transkrypcja na podstawie nagranych wspomnień Marii Ćwikłowej, zarejestrowanych dn. 26.07.2006 r. w Krakowie. Numer nagrania: 16.

Przypisy   [ + ]

1. Rodzina Wojskowa jako stowarzyszenie żon, córek i matek żołnierzy zawodowych została powołana w 1925 r. Jej głównym celem była integracja rodzin, w tym inicjowanie i udzielanie w uzasadnionych przypadkach pomocy ekonomicznej rodzinom wojskowych oraz nawiązywanie i utrzymywanie łączności ideowej, towarzyskiej i kulturalnej środowiska. Stowarzyszenie istnieje do dziś. (źródło)
2. Chodzi o Janinę z Kotlarczyków Mrozową, siostrę.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

This website uses cookies to improve your experience. We'll assume you're ok with this, but you can opt-out if you wish. Accept Read More